Święto Niezapominajki

19 maja 2007 r. juz po raz drugi w Borysowie odbyło się "Święto Niezapominajki". W tym roku święto cieszyło się ogromnym zainteresowaniem, przybyło ponad 70 pań - członkiń kół gospodyń wiejskich, które o umówionej godzinie i w umówionym miejscu, w korowodzie wozów ruszyły na poszukiwanie niezapominajki.

Wozacy zawieźli wszystkich uczestników do rezerwatu przyrody Piskory, którego celem jest zachowanie zespołu ekosystemów wodnych, bagiennych i leśnych o dużej różnorodności. Rezerwat liczy 203,02 ha i na jego terenie występuje populacja marsylii czterolistnej i jest to jej jedyne naturalne miejsce występowania w kraju. Piskory - jedyny i niepowtarzalny rezerwat przyrody, został przyjęty do systemu sieci obszarów szczególnie chronionych w Polsce, a wszystkie obszary chronione zebrane z krajów członkowskich UE, tworzą Europejską Sieć Ekologiczną (EECONET).

Po zwiedzaniu rezerwatu wszystkim należał sie mały odpoczynek. W miejscu dawnej wsi Bonów przy kapliczce, korzystając z obecności księdza kanonika Eugeniusza Mikity, wspólnie pomodlono się za tych, którzy byli tu przed nami. Po chwili skupienia przy ognisku upieczono kiełbaski, pośpiewano razem i można było chwileczkę pożartować. Po tym małym oddechu wyruszono w drogę powrotną, a tam niespodzianka.

Wszyscy zostali zaproszeni do obejrzenia Izby Tkactwa Regionalnego, gdzie są zgromadzone naprawdę pokaźne zbiory zarówno gotowych już produktów, jak i mnóstwo maszyn i urządzeń potrzebnych do obróbki lnu. Najciekawsi mogli również sami spróbować coś stworzyć.

Było coś dla ducha, a dla ciała przygotowano poczęstunek w remizie strażackiej w Borysowie. Panie z Koła Gospodyń Wiejskich w Borysowie i z Urzędu Gminy przygotowały ogrom różnego rodzaju smakołyków. Był żurek, bigos, pierogi, śledzik, różnego rodzaju pyszne wiosenne sałatki, oraz ciasto. Oczywiście nie mogło zabraknąć swojskiego smalczyku ze skwareczkami i ogórkiem kiszonym z pysznym chlebem.

Wszyscy razem w znakomitych humorach tańczyli, śpiewali i naprawdę dobrze sie bawili i obiecali, że na pewno wrócą tu za rok.

Iwona Matysiak-Borucka